• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozpocznij kurs nurkowania 25.03 lub 01.04.2019 w Warszawie

 

Zadzwoń: 504 16 20 14


Galeria Underwater.pl - Wrak Torpedowiec S-57, Chorwacja



Jest czerwiec 1918 roku. Z portu w Puli w Chorwacji na jeden ze swoich typowych rejsów zadaniowych w czasie I wojny światowej wypływa Pancernik SMS Szent István. Jednak został wytropiony i zatopiony dwiema torpedami wystrzelonymi z włoskiego kutra torpedowego MAS-15. Tak łatwe zatopienie tej austro-węgierskiej jednostki zmieniło strategię wielu flot marynarki wojennej. Niemiecka Kriegsmarine poprawnie decyduje się na wyprodukowanie niewielkich, nowoczesnych, szybkich i bardzo zwrotnych okrętów torpedowych wyposażonych w dwa stanowiska torpedowe, które nie tylko będą przydatne do eskortowania dużych konwojów transportowych, ale również będą zagrażały dużym okrętom wroga. W ten właśnie sposób powstał w Niemczech już w 1918 roku projekt budowy szeregu jednostek torpedowych, wśród których znalazł się S-57 wyprodukowany w Niemczech tuż po wybuchu II wojny światowej - 1 października 1940 roku.

Pierwsze trzy lata S-57 spędził w służbie na wodach Morza Północnego, W 1943 roku dołączono go do sławnego S-Shonellboote (ang. torpedo boats) – w służbie na Morzu Tyreńskim u wybrzeży Włoch, skąd na początku 1944 roku otrzymał nowy przydział do służby na Adriatyku u wybrzeża dzisiejszej Chorwacji. Po przetransportowaniu S-57 został przydzielony do trzeciej dywizji „S” kierowanej prze komandora Muller’a. Baza floty znajdowała się w Rijece Dubrovackiej.Komandorem jednostki był Oberleutnant zur See Hans Georg Buschmann. W tym czasie alianckie jednostki wojenne stacjonujące w Komiży na wyspie Vis często nękały niemieckie konwoje pływające na trasie Rijeka-Dubrovnik.

Szczęście niemieckiego okrętu torpedowego S-57 odwróciło się w dniu 19 sierpnia 1944 roku. Dzień przed zatopieniem S-57, brytyjskie statki wojenne MTB 657, MGB 658 i MTG 653 zatopiły niemieckie transportowce: Vega i Dora, na pokładzie których znajdowało się uzbrojenie i lekarstwa oraz łódź desantową, która płynęła w tym konwoju z miejscowości Ploce do Dubrovnika w okolicy latarni morskiej Lirica na półwyspie Peljesac. Akcja niemiecka znana była pod nazwą „Operation Hammer”. Jedynym ocalałym statkiem konwoju pozostał tankowiec „Helga”, który dopłynął niemal bez szwanku do portu w Korculi - zaledwie z jednym poległym marynarzem. Jego właśnie załoga zawiadomiła dowództwo niemieckie o poniesionych startach konwoju. Informacja o stratach w nocy z 17 na 18 sierpień 1944 roku sprowokowała komandora odpowiedzialnego za działania niemieckich sił zbrojnych w południowej Dalmacji do wydania rozkazu, aby grupie ścigaczy wraz z zabezpieczającymi ich pięcioma jednostkami torpedowymi (S-57, S-58, S-60, S-30, S-33) odnalazła i uratowała rozbitków nieszczęsnej potyczki z brytyjczykami. Okręty ruszyły wieczorem w dniu 18 sierpnia na poszukiwanie ocalałych marynarzy oraz potencjalnego sprzętu w stronę kanału Mljet.

Około 03:50 rano, 19-stego sierpnia 1944 roku niemieckie okręty zostały zaatakowane przez brytyjskie ścigacze. Najbliższą jednostką był s-57, w którego stronę skierowano ostry ostrzał z działek dużego kalibru. Bardzo szybko okręt został trafiony, na którym pojawił się najpierw duży ogień, a następnie jednostka zatrzymała się. Załoga w pośpiechu próbowała ugasić ogień na pokładzie. Po około 10 minutach zaprzestano obie strony wstrzymały wymianę ognia i inna jednostka niemieckich ruszyła na pomoc płonącemu S-57. Po kilku chwilach, kiedy ogień okazał się niemożliwy do ugaszenia, rozpoczęto holowanie okrętu w kierunku Półwyspu Peljesac celem prawdopodobnie postawieniu jednostki na mieliźnie w sąsiedztwie należącego do Niemców Półwyspu. Jednak z uwagi, że w tej okolicy praktycznie wzdłuż całej linii brzegowej głębokości są znaczne, zdecydowano o zatopieniu S-57 tuż przy linii brzegowej, aby okręt torpedowy nie wpadł w ręce nieprzyjaciela. W sytuacji już beznadziejnej odpalono wcześniej zamontowane ładunki wybuchowe i okręt torpedowy zatonął o godzinie 04:32 rano. W walce zginęło dwóch marynarzy i dziewięciu zostało rannych, pozostała załoga została uratowana.

Dzisiaj wrak okrętu torpedowego S-57 uważany jest za jeden z najciekawszych wraków Adriatyku. Leży w pobliżu Półwyspu Peljesac na głębokości od 21 do 39 metrów skierowany dziobem  w stronę lądu. Śrubę możemy oglądać na około 39 metrach. W tym miejscu przejrzystość wody jest zwykle bardzo dobra, zatem często zdarza się, że nurkowie mogą podziwiać okręt w pełnej swojej okazałości. Na wraku do dzisiaj możemy podziwiać jego uzbrojenie: wzniesione podwójne działka przeciwlotnicze, dwa luki torpedowe po obu stronach jednostki oraz dwie torpedy zainstalowane na obu burtach oraz dwie torpedy znajdujące się wewnątrz luków torpedowych. Cały wrak porastają gąbki, porosty i glony, zamieszkują go dzisiaj kraby, krewetki, grupery, kongery i niezliczone ilości ryb, dla których stanowi doskonałe schronienie - co dodatkowo uatrakcyjnia jego wygląd pod wodą.

Poszycie burt całkowicie zostało usunięte przez lata spędzone pod wodą, jednak konstrukcja jest stabilna, a wygląd odsłoniętych wręg dodaje tylko atrakcyjności wraku umożliwiając nurkom oglądanie wnętrza bez konieczności penetracji wraku, która jest notabene zabroniona. Wrak dzisiaj jest chroniony przez prawo Chorwackie i nurkowanie na nim jest dozwolone tylko i wyłącznie z Centrami Nurkowymi posiadającymi specjalne certyfikaty. Każde nurkowanie na nim musi być dozorowane przez zgłoszonego wcześniej przewodnika podwodnego, a demontowanie i wyciąganie jakichkolwiek elementów wraku jest absolutnie zabronione.

Tekst i fot. Robert Borzymek

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Joomla SEF URLs by Artio