• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozpocznij kurs nurkowania 17.12.2018 lub 07.01.2019 w Warszawie

 

Zadzwoń: 504 16 20 14




1999-2007 Dugi Otok i Kornaty - Chorwacja

Fotorelacja: Nurkowanie na Kornatach - Dugi Otok

Wyobraź sobie góry ale nie takie strzeliste, zwykłe łagodne wzgórza bez drzew, tylko trawa, porosty i kamienie. Widać na nich wszystko, a układ kamieni wygląda tak jakby jakaś gigantyczna ręka zaczesała je na boczek - dokładnie tak jak większość z nas robi to co rano. A teraz wyobraź sobie morze i te właśnie góry zatopione do połowy w morskiej wodzie. Delfiny baraszkujące na tle pradawnych ruin, błogostan gdzie zapominasz o wszelkich troskach. Jeśli jeszcze poczujesz ciepłe promienie słoneczne i morską bryzę to tak jakbyś już widział/a Park Narodowy Kornati.

Kilka wypraw majowych, a później wrześniowych do pięknego kraju Chorwacji miały ten sam cel. Zobaczyć jak najwięcej świata podwodnego w okolicach chorwackiej wyspy Dugi Otok (po chorwacku "dugi"- długa, "otok" - wyspa), najbardziej wysuniętej w głąb Adriatyku, najdłuższej i wg. mnie najpiękniejszej w krainie Dalmacji.

Sąsiedztwo dwóch parków narodowych "Kornati" i na wyspie Dugi Otok - "Telaścica" sprawiło wrażenie, iż może być to miejsce stosunkowo dziewicze pod względem turystycznym jak i nurkowym. Jest w tym wiele prawdy gdyż na samej wyspie nie ma rozbudowanej infrastruktury turystycznej dla wymagających turystów lubiących wszelakie wygody, luksusowe hotele, piaszczyste plaże, ekskluzywne restauracje i szybkie łodzie motorowe. Dominują tu żagle.

Wyjeżdżając z Warszawy do Chorwacji zatankowałem się w Cieszynie. Zbiornik paliwa starczył mi na tyle aby przejechać Czechy i Austrię. Jedziemy na Graz, następnie na Maribor. Kawałek jedzie się przez Słowenię i jest to odpowiedni moment aby zatankować taniej paliwo. Dalej autostradą koło Zagrzebia, która kończy się w miejscowości Karlować. Zostają już tylko do pokonania węższe, czasami mocno kręte, górskie drogi. Mijamy pozostałości ostatniej wojny w tym kraju. Bardzo przygnębiająco działał na mnie widok zniszczonych, ostrzelanych domów w których kiedyś mieszkali Serbowie. Niektóre domy mimo że są w dość dobrym stanie zostaną puste na długo. Żaden Chorwat się tam nie wprowadzi. Plitwickie jeziora to miejsce gdzie zjeżdżają się całe wycieczki. Z tego miejsca mamy jeszcze około trzech godzin jazdy do Zadaru. Wspaniałe jeziora gdzie wodospady tworzą kaskady jak na rysunkach chińskich. Dobrze jest poświecić dwa dni żeby zobaczyć to wszystko dokładnie, a warto.

Już niedaleko wybrzeża jedziemy wzdłuż kwiecistych łąk. Aż chce się wyjść i pospacerować po ciężkiej nieprzespanej nocy. Nie radzę.

Wiele z tych łąk to pola minowe, które jeszcze czekają na saperów. Tylko od czasu do czasu widać tabliczkę z napisem "uwaga miny", niemniej jednak lepiej uważać gdzie robi się siku. Rok po roku Chorwaci robią co mogą aby rozminować swój kraj ale ja na grzyby bym się nie wybrał w ich lasy.

W końcu dojechaliśmy do Zadaru. Tam szukamy portu (po chorwacku port - "luka"), czekamy dwie godziny na prom, który zabierze nas do miejscowości Brbin na wyspie. Stamtąd musimy dojechać do miejscowości Sali. Niecałe 30 minut jazdy. Jeszcze znaleźliśmy kilka chwil aby zobaczyć starówkę Zadaru. Jeśli ktoś jest przejazdem w tym mieście i nie wdepnie w to miejsce na pewno dużo traci. Takiej architektury nie spotkamy w wielu miejscach.

Wyspa, nasze docelowe miejsce, jest rzeczywiście długa, około 60 kilometrów. Kilka niedużych miejscowości , skaliste wybrzeża z jedną, jedyną piaszczystą plażą na północy wyspy. I już cieszę się na myśl, że dzieciak będzie miał gdzie budować zamki z piasku, a tymczasem ma inną atrakcję. Grzebanie w śmieciach, które morze w tym miejscu wyrzuca w niesamowitych ilościach. Prądy morskie i duża zatoka spowodowała, że w jakiś dziwny sposób większość śmieci wędrujących po powierzchni Adriatyku trafia właśnie w to miejsce.

W Parku Narodowym Telaścica od strony Adriatyku pionowe ściany osiągają wysokość dwustu kilkunastu metrów n.p.m., drugie tyle pod powierzchnią wody ale o tym później.

Tydzień czasu nie wystarczy aby zobaczyć tu wszystko i podświadomie, mimowolnie rodzi się myśl - "trzeba będzie tu wrócić". I tak wracam tu już kilka razy i za każdym razem odkrywam coś nowego. Co więcej - im częściej tu przyjeżdżam, tym bardziej mi się podobają te okolice i wcale mnie nie nudzą.

Po znalezieniu Chorwata imieniem IVO Michić, nasz opiekun, który organizuje dla całej grupy kwatery prywatne, każdy z uczestników wyjazdu rozpakowuje się i mimo ogromnego zmęczenia po długiej podróży nie może sobie odpuścić krótkiego spaceru po naszym nowym domu na tydzień czasu tj. Sali. Miasteczko tak małe, że pół dnia starczy żeby poznać tu każdy dom i restaurację. Istotnie kilka kawiarenek, które na sezon są otwierane utwierdza mnie w przekonaniu, że miejsce to nie jest tak oblegane przez turystów jak w północnej części tego malowniczego kraju.

Jutro pierwsze nurkowanie, trzeba wypocząć. Kolejne sześć dni Ivo zabiera naszą grupę kilkunastu płetwonurków swoim przerobionym kutrem rybackim dla potrzeb turystyki nurkowej do miejsc gdzie mieliśmy zobaczyć specyfikę życia podwodnego tych okolic. Na pierwszy rzut oka to tylko przerobiony kuter ale po poznaniu historii tej łajby trzeba chylić czoło przed ogromna pracą włożoną w tą łódź. "DIVNA" ma już przeszło 100 lat, a pływał na niej jeszcze dziadek Iva. Gospodarz ją wydobył z dna morskiego, wyremontował i jest to taka chluba, iż całe miasteczko z wielkim poważaniem patrzy na właściciela tej łodzi.

Baza nurkowa w której ładowaliśmy butle nie robiła większego wrażenia ale nie o to chodzi przecież żeby centrum miało piękny wystrój z obrazkami i sprzętem nurkowym na ścianie ale o to aby każdy miał dobrą zabawę i nurkowania przez nadchodzący tydzień. To zostało osiągnięte, tym bardziej że posiłki przygotowywane przez Chorwatów na kwaterach były obfite, zróżnicowane i bardzo smaczne. Ryby z grill'a na przykład są absolutnie tak rewelacyjne, że palce lizać. Tajemnica leży w tym, że gospodyni podczas przyrządzania polewa je oliwą z oliwek, które rosną w ich sadach na miejscu, a ryby są tak świeże, iż każdy może je zobaczyć rano jak są wyciągane z sieci. Czasami podają kalmary, ośmiornice - no nie jest źle, to trzeba przyznać.

Baza zlokalizowana jest w jednej z dwóch zatoczek nad którym położona jest miejscowość Sali. W tej samej zatoczce jest baza nurkowa prowadzona przez Niemców. Standard obsługi lepszy ale ... No właśnie, diabeł tkwi w szczegółach. Ceny znacznie wyższe za nurkowania niż u Chorwata i na nurkowania wożą ludzi przeważnie pontonem lub znacznie mniejszą łodzią. W przypadku załamania pogody i miejsc bardziej odległych od naszego miasteczka ma to duże znaczenie. Ponton zabiera 5-6 osób, kuter Chorwata -14-16.

Pierwszego nurkowania, muszę przyznać nie doceniłem tak jak powinienem. Dopiero pod koniec pobytu uświadomiłem sobie że tylko tam, przy wyspie Tukościak, praktycznie na przeciwko naszej zatoczki, na podwodnej górze zaczynającej się na głębokości 4 metrów p.p.m było tak duże skupisko zielonych gąbek podwodnych. Wszędzie widziałem gąbki mniej lub więcej ale nigdzie tak wiele jak podczas tego nurkowania.

Obok tej samej wyspy jest wrak dokowca. Nie wiem dlaczego dopiero zobaczyłem go podczas trzeciej wyprawy na Dugi Otok bo jest rzeczywiście niezwykły i inny niż wszystkie. Lina od powierzchni prowadzi nas prosto do wraka. Leży od 18 do 41 metrów. Od spodu znalazły sobie miejsce ostrygi i caveliny. Jeśli ktoś jeszcze nie wie jak wyciąga się statki z wody aby je remontować powinien koniecznie zobaczyć ten wrak. Kolejne dni odkrywały przed nami tajemnice dna morskiego. Rt. Vidilica, to miejsce w którym nurkowie widują czasami jaja rekinów. Ja nie miałem tego szczęścia w tym miejscu ale na Kornatach i owszem. Nawet mam zdjęcie takiego jaja. Woda jak na miesiąc maj raczej chłodna tj. 16-18°C przy powierzchni.

Trzeba spodziewać się gorszej przejrzystości gdyż wszystkie gąbki morskie i jeżowce w tym właśnie okresie rozmnażają się. To też woda kwitnie w niektórych miejscach dość znacząco ale przejrzystość nigdy nie spada poniżej ok. 15 metrów. Wrzesień - jak pogoda sprzyja jest to najlepsza pora na nurkowanie w tej okolicy. Woda ciepła tj. 20-22 stopnie, turyści już wyjechali, słońce grzeje ale nie pali tak mocno jak latem i temperatury w granicach 20-26 stopni sprawiają, iż przeciętny nurek z Polski czuje się tu wówczas idealnie.

Wyspa Garmenjak, to miejsce w pobliżu Parku Narodowego Kornati. Idealne do robienia głębokich nurkowań. Pionowe ściany opadają do głębokości 70 metrów. Tu w szczelinach skalnych widuje się langusty, skorpeny, ośmiornice i mureny. Bardzo dużo ryb i gorgonii idealnie nadaje się na wybór tego miejsca do fotografii podwodnej. Na 30 metrowej głębokości widziałem wrak leżący na dnie około 20 metrów pode mną. Na razie niech sobie jeszcze leży. No cóż, może następnym razem zapukam w drzwi sterówki. Wracając do "domu" przypłynęły delfiny, które przez chwilę baraszkowały wokół naszej łodzi. Będąc na Długim Otoku trzeba koniecznie zanurkować w opisywanym wyżej miejscu. Nurkujemy od zachodu i od południowo-wschodniej strony. To drugie miejsce jest absolutnie rewelacyjne. Gorgonie rosną od 10 metrów głębokości. Jednak najciekawsze jest to, iż na 22 metrach jest wejście do jaskini. Jest ono na tyle małe, iż tylko wyspecjalizowani, nieliczni nurkowie mogliby spróbować sił w tej dziurze. Wejście do jaskini jest na tyle małe, że trzeba by ściągnąć jacket aby tam się wśliznąć, jaskinia jest w kształcie dzwona. Siedząc u wejścia operując latarkami w dół można wypatrzyć poniżej piaszczyste dno i korytarze odchodzące w prawo i lewo.

We wrześniu 2001 wiem, iż nikt tam jeszcze nie był, a jest to tym bardzie ciekawe gdyż właśnie w tym roku latem naukowcy ze Szwajcarii i Chorwacji odkryli u wejścia do tej jaskini małe organizmy o nazwie - spunia. Jeden centymetr wysokości. Niby nic gdyby nie to, iż te same organizmy odkryto w kilku miejscach na świecie ale zawsze na głębokości 1500-2000 metrów. Cóż tam wydobywa się zatem z tej jaskini, że owe organizmy znalazły sobie tam dogodne warunki do bytowania ? Czy oznacza to , że korytarze ciągną się gdzieś do wnętrza ziemi na głębokość ok. 2000 metrów? Odpowiedź jeszcze nie jest znana. Ale nie mów, że nie chciałbyś zobaczyć tego miejsca. To tylko 22 metry !

A teraz miejsce gdzie zrobiłem jedno z lepszych nurkowań nocnych w moim życiu. Zatoka U.Broiścica. Płytkie nurkowanie bo zaledwie do 10 metrów dostarczyło mi tyle informacji o tutejszej faunie podwodnej, iż spokojnie mogę rzec że tu zobaczyłem najwięcej zróżnicowanego życia podwodnego podczas całej wyprawy. Kongery dające się głaskać, mureny, skorpeny, ośmiornice, Piotrosze, mnóstwo wężowideł i innych nie znanych mi dotąd ryb sprawiło, że miejsce to uważam za jedno z lepszych. Uwaga, nurkowie, którzy nurkowali tu za dnia robili wielkie oczy i nie dowierzali moim opowieściom i rybach, które widziałem. Warto więc odpuścić sobie tu nurkowanie za dnia, a dać nura w nocy. Ale tu znowu uwaga gdyż raz natknąłem się na sieć nylonową na głębokości 10 metrów - trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie wodzić oczami tylko za rybami. Sam dojazd w to miejsce jest tak mistyczny i odkrywczy, że warto tu przyjechać żeby usłyszeć chociaż ciszę, która panuje w tej zatoce przy bezwietrznej pogodzie. Pamiętam, że przed wejściem do wody słyszałem bicie własnego serca. Niesamowite miejsce.

Na końcu zatoki, zaraz za rogiem w prawą stronę są trzy jaskinie. Tam trzeba dopłynąć już łodzią. Za daleko na 'drałowanie' na płetwach. Jedna z nich ma 150 metrów długości. Dwie pozostałe są krótsze i nawet początkujący nurek może spróbować tam swoich sił. Jedna z nich przecina cypel na wylot. Druga prowadzi nas do komory powietrznej gdzie możemy zaobserwować wspaniałe stalaktyty. Wow, to miejsce jest absolutnie super. Po drugiej stronie zatoki tj. z lewej strony mamy wspaniałe 'wall diving'. Pionowa ściana spada do 50 metrów. Dużo gorgonii, dziur i zakamarków w skale wspaniale nadaje się do robienia zdjęć podwodnych. Dla makro fotografów nowinką powinno być to, iż spotkałem tu 5 rodzajów ślimaków nagoskrzelnych !

Jeszcze jedno ciekawe miejsce to Rt.Lopata. Od strony Adriatyku pionowe ściany pod wodą ukształtowane tak, że z trudnością można znaleźć półkę skalną aby gdzieś 'przycupnąć'. Morze wdziera się tu w głąb wyspy tworząc niewielką zatokę. W południowej części zatoki na głębokości 10-12 metrów leżą stare amfory, dalej w kierunku wyspy wrak niemieckiego transportowca z czasów II Wojny Światowej. Od północnej strony zatoki groty i jaskinie na niedużych głębokościach dostępne są dla bardziej przeszkolonych nurków.

Balun - to wyspa w parku narodowym Kornati. Do głębokości 10-15 metrów nie dzieje się nic. Porosty, jeżowce i takie tam. Za to poniżej tej głębokości zaczyna się prawdziwy raj. Fotograf najdzie tu motywy do zdjęć szerokokątnych, makro ale także dla obiektywu standardowego 35 mm też jest robota. Trzeba konkretnie wiedzieć gdzie wejść. Z jednej strony są pionowe ściany, z drugiej dno opada łagodnie i zobaczymy tam tylko posidonie.

Jedno z ciekawszych nurkowań na Kornatach miałem przy wyspie Borownik. Specyfika nurkowiska podobna do wyspy Balun jednak na głębokości 13 metrów jest wejście do jaskini, która prowadzi w stronę powierzchni. Po wynurzeniu znajdziemy sklepienie z rdzawymi skałami i nie polecam oddychać tam powietrzem. Na 100% nie jest to mieszanka którą oddychamy chociażby teraz. Jeśli chcemy poczuć wielka głębię to polecam na Kornatach wyspy: Mana i Mrtovac. Tam nie ma dna. Pionowe ściany ciągną się w dół i nie ma szans abyśmy wypatrzyli coś pod nami. Tylko błękit. Na mapie batymetrycznej odczytałem, iż przy samej krawędzi ściany jest 94 metry, a dno w kierunku morza dalej gwałtownie opada. Nie ma tu tak wielu gorgonii ale z jakiegoś powodu ślimaki nagoskrzelne znalazły tu wspaniałe warunki do bytowania. Nie trzeba ich szukać - są po prostu wszędzie. To samo tyczy się tuńczyków. Jest wielce prawdopodobne, że tu właśnie zobaczycie stada metrowych tuńczyków. Ja widziałem.

Gdzie nie warto nurkować. Na pewno w zatoce w Parku Narodowym Telaścica. Płytka zatoka i przejrzystość wody 4-6 metrów skutecznie zniechęca do pozytywnego myślenia. Można tez odpuścić sobie port w Sali gdzie robiłem nocne nurkowanie. Szkoda czasu, lepiej pojechać 20 kilometrów do zatoki U.Broiscica. Chociaż z drugiej strony przy ujściu zatoki od północnej strony na głębokości ok. 20 metrów leży wrak starej łodzi rybackiej. Nic wielkiego ale zawsze wrak.

Warto wybrać się tu latem. Przejrzystość wody poprawia się wówczas o koło 10 metrów, a migrujące ryby chętniej odwiedzają okolice Karnatów. Strona biura Narodowego Parku Kornati - www.kornati.hr. Jedno jest pewne warto tu wrócić bo zostało dużo do zobaczenia. Permuda to wyspa gdzie lokalni nurkowie twierdzą, że jest to najpiękniejsze miejsce do nurkowania w okolicy. Mam nadzieję zobaczyć to wkrótce. Czy są chętni pojechać ze mną ?

fot. Robert Borzymek
 
Joomla SEF URLs by Artio