• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozpocznij kurs nurkowania 17.12.2018 lub 07.01.2019 w Warszawie

 

Zadzwoń: 504 16 20 14




2005/10 Malta, Gozo, Comino, Cominotto, Filfla

Nurkowanie na wyspie Gozo na Malcie

Pięć wysp na środku Morza Śródziemnego, z czego tylko jedna jest w miarę popularna i nazwa brzmi jakoś znajomo w uszach Polaka. Wśród nurków powinno być z grubsza inaczej, a to za sprawą lepszych nurkowań na Gozo i Comino. Filfla - marzenie dla nurka średniaczka.

Ścisły rezerwat przyrody obwarowany miejscowymi maltańskimi zakazami wyzwala w nas myśli, że zawsze są ciekawsze miejsca do oglądania pod wodą, a to pcha nas dalej do planowania nowych wypraw. Może to i dobrze, że kilka takich rezerwatów jest na świecie. Okolice Malty - jeszcze do niedawna nieznane, dziś mogę podzielić się spostrzeżeniami, a kilka jest naprawdę ważnych.

Miejsca do nurkowania wybraliśmy w 99% z przewodnika nurkowego po Wyspach Maltańskich pod oryginalną nazwą "Maltese Islands" - Diving Guide autorstwa Ned'a Middleton'a. Książka wydana przez "White Star" w 1997 roku. Był to i chyba jest jedyny przewodnik po nurkowiskach wokół Malty. 1% wybraliśmy na nurkowania w miejscach gdzie nie ma ich opisanych w książce.

Na jacht Elektra pakuje się kilkunastu pasjonatów nurkowania, kilku spokojniej podchodzi do tematu, przenoszą sprzęt  nurkowy na pokład. Jak zwykle -  kilka osób podziwia lazur wody z góry. Opłyniemy Maltę, wyspę Gozo i Comino i tak upłynie nam najbliższe dwa tygodnie.

Zacznę od suchej stopy. Wyspy Maltańskie są wypalone przez słońce tak, że trudno znaleźć tu zieleń. Pomijam oczywiście wszelkiego rodzaju porosty i karłowate krzewy, które przyczepiają się skał na brzegach całego basenu Morza Śródziemnego. Zieleni jest jak na lekarstwo, a jeśli już jest to sztucznie posadzona przez człowieka i przez niego też pielęgnowana - raz na jakiś czas. Pamiętam moje rozczarowanie gdy w stolicy Malty - La Vallette, odnaleźliśmy podczas jednego ze spacerów opisywany we wszelkiego rodzaju przewodnikach jeden z pięknych ogrodów Maltańskich. Tym ogrodem okazały się trzy suche krzaki na krzyż z mocno podupadłą palmą po środku i sadzawką zzieleniałą od glonów. To wszystko przykryte wszechobecnym kurzem i najdelikatniej ujmując - zapaćkane przez ichniejsze koty i gołębie. No coż, ale był to sierpień - jeden z najcieplejszych miesięcy w tym miejscu.

Zabytki są niezwykłe, specyficzne dla tutejszej kultury gdzie widać poprzeplatane wpływy kultury arabskiej i europejskiej. Co z tego gdy większość z nich jest zamykana do zwiedzania w okolicach godziny 16.00 lub 17.00, a temperatury w sezonie w godzinach 11.00-16.00 dla nas Polaków skupiają nas tylko na myśli "chodu do cienia, do knajpy z klimatyzacją lub pod wodę". Jest to zupełne przeciwieństwo pobliskiej Italii, gdzie Włosi od południa sjestują i otwierają sklepy, muzea, itd. popołudniem kiedy temperatury pozwalają już jako tako funkcjonować człowiekowi.

To co rzuca się wyraźnie w oczy i czego nie można zobaczyć w innych krajach śródziemnomorskich to łódki i autobusy Maltańskie. Tak urocze i kolorowe, że nie ma Europejczyka, który by nie chwycił za aparat i zrobił z siebie Japończyka ciachając klika zdjęć tym wymyślnym formą. Te środki transportu pozostawili po sobie Brytyjczycy, którzy przez wiele lat zajmowali te wyspy.

Co jeszcze jest wielkim zaskoczeniem? Kuchnia! Główne potrawy spożywane przez Maltańczyków to Hamburgery i frytki. Długo nie zapomnę widoku kiedy podczas jednego ze świąt kościelnych na początku sierpnia podpatrzyłem rodzinkę maltańską jak w foliowym worku jak na papier toaletowy trzymali ok. 50 hamburgerów i wcinali to bez specjalnego przybrania popijając lokalnym piwem i zagryzając frytkami. Przy takiej diecie nie trudno domyśleć się jaka figura dominuje na Malcie. Jednak są też bardzo dobre restauracje, gdzie podawane są bardzo dobre i smaczne potrawy, jednak cena jest już zdecydowanie wyższa.

Maltańczycy kochają sztuczne ognie. Każdego wieczoru strzelają ile się da i nie chodzi o to aby było piękniej i kolorowo, ale o to aby było głośno - jak najgłośniej. Walą z tych petard tak, że szklanki na stołach się giboczą, a podczas rozmawy przez telefon z Polską - słuchacz ma wrażenie, że to początek nowej wojny. Uszy więdną ale jest cool ;-).

Wyspa Gozo jest dożo przyjemniejsze dla turystów od Malty, zresztą to samo tyczy się i nurkowań. Na Gozo odczuwa się klimat wakacji, jakąś taką atmosferę, że serce samo się raduje. Kolorowe miasteczka, bardziej zadbane restauracje, większy porządek. Podczas gdy na Malcie jest dużo brudu, miasteczka nie nastawione na turystów w ogóle, śmieci walają się po ulicach - słowem widoki jak w Hurghadzie. Są wyjątki ale trzeba wiedzieć gdzie szukać - jak dla przykłady wioska portowa Marsaxlokk położona w zachodnio-południowej części Malty. Znajduje się tu targ, na którym można kupić świeże ryby, owoce, warzywa, a także wiele mniej lub bardziej przydatnych nam rzeczy. A po zakupach warto odpocząć w tutejszych knajpkach i restauracjach w cieniu kolorowych parasoli z widokiem na malowniczy port z charakterystycznymi dla Malty łodziami Luzzu i Kajjik.

Dość lądu, przenieśmy się zatem do wody gdzie było dużo ciekawiej.

Ogólnie rzecz biorąc Wyspy Maltańskie to jaskinie i groty oraz różne ciekawe formacje skalne, które pod wodą wyglądają czasami tak majestatycznie, że nie sposób zapomnieć takich widoków do końca życia. Doprawdy, każdy nurek, doświadczony jak i początkujący znajdzie tu jaskinie, które można spenetrować. Fauna - ciekawa i bogata, aczkolwiek widać, że mocno przetrzebiona przez tutejszych rybaków. Na 100% materiały naukowe podają, iż okolice Malty są miejscem gdzie stale występuje Żarłacz ludojad.

Czytając przed wyprawą kwietniowy numer National Geographic z 2000 roku w wersji polskiej artykuł "Szczęki grozy" byłem mocno podekscytowany tym wyjazdem, a uczestnicy, których namawiałem na tą wyprawę mam wrażenie do końca mi nie wierzyli czy mówię prawdę czy wciskam kity z tym Carcharodon carcharias'em. Oczywiście spotkać tam ludojada to tak jak zobaczyć rysia w warszawskich łazienkach ale niech ich tam będzie. Widocznie kiedyś tam pływały, nie liczmy jednak na to, że ktoś zobaczy tam jeszcze kiedyś tego rekina.

Są miejsca na Wyspach Maltańskich gdzie okoliczni nurkowie przyzwyczaili niektóre gatunki ryb do karmienia z ręki. Te miejsca, które odwiedziliśmy to wrak Rozi i Comino Caves. Jeśli ktoś planuje nurkować na tych wyspach musi tam zanurkować. To był szok jak w przeciągu kilku minut z niewielkiej ilości ryb, które pływały wokół mojej 'body' zrobiło się olbrzymie skupisko kilku gatunków ryb bijących się o kawałek chleba. Oceniam, że było to około kilkaset ryb pływających nad naszymi głowami. Fotograf podwodny dostaje tu fioła aby zrobić najlepsze ujęcie.

Najlepsze nurkowania są wokół wyspy Gozo, a to za sprawą rewelacyjnej przejrzystości wody - rzędu ok. 40 metrów. Nurkowania wokół Comino i sąsiadującej małej Cominotto wyglądają podobnie jak w okolicach Hurghady w Egipcie i nie chodzi tu o bajecznie kolorowy świat podwodny ale o dziesiątki, a czasami setki nurków, którzy nurkują w tych samych miejscach w tym samym czasie. Nie zapomnę nurkowania w miejscu zwanym "Lantern Point" gdzie jedną z atrakcji jest wpłyniecie do jaskini w kształcie komina. Wpływa się na 17 metrach i wypływa na ok. 8 metrach. Ustawiają się tam kolejki nurków, pływają sobie po głowach, pływają od góry do dołu i w druga stronę, kopią się na wzajem - koszmar, wszelkie zasady bezpieczeństwa w tym miejscu to bajki dla dzieci aczkolwiek w tym miejscu znalazłem skorupę żółwia morskiego, a to rzadkość znaleźć coś interesującego w tak uczęszczanym miejscu.

Nigdzie w basenie Morza Śródziemnego nie widziałem tak dużej ilości organizmów zwanych robakami ognistymi (ang. Fire worms, łac. Hermodice carunculata). Czasami u wybrzeży Włoch widziałem jednego, a tu podczas kilku minut każdego nurkowania widuje się ich dziesiątki. Zarówno w Adriatyku ani w Morzu Tyreńskim nie spotkałem Śródziemnomorskiej Papugoryby, tymczasem tu widuje się ich dużo.

Niestety każdy kraj ma problemy ze ściekami komunalnymi. My wrzucamy je do rzek, natomiast Maltańczycy do morza. Tak więc generalnie wschodnia część Malty zarówno od południa jak i od północy przedstawia słabszą przejrzystość wody. Nie zapomnę widoku wszechobecnego "Big Blue" i wielkiej brązowej rzeki przecinającej ten piękny obraz wypływającej z okolic La Vallette. Mmm..., a jaki zapaszek - po prostu miodzio.

Flora wokół Wysp Maltańskich jest znacznie bardziej uboga. Dominują porosty i jak wszędzie gąbki. Jednak rafy koralowe czy gorgonie tu nie występują mimo, że większość nurkowisk nazywa się tu 'reef' - rafa, co wprowadza pewne zamieszanie dla tych co nurkowali już np. w Morzu Czerwonym.

Jest tu kilka godnych uwagi wraków. Tug boat "Rozi" - najbardziej popularny, sztucznie zatopiony statek . Leży na 34 metrach, średnia głębokość nurkowania 25 metrów. Przyjeżdżają tu całe pielgrzymki nurków, a dodatkowa atrakcją są ryby przyzwyczajone już do karmienia.

Wrak libańskiego tankowca "Um el Faroud" (długość 109 metrów, 10000 ton wyporności). Tankowiec został zatopiony po serii eksplozji w suchym doku na Malcie, które spowodowały śmierć 9 robotników pracujących w dokach w 1995 roku. Tu można spokojnie zrobić kilkanaście nurkowań. Leży on na 36 metrach od południowej strony Malty. Średnia głębokość nurkowania to 26 metrów. Potencjalne utrudnienie to bardzo częste silne prądy (powierzchniowy przeciwny do przydennego). Tu doceniłem siłę płetw V-Drive firmy Oceanic. Ja - instruktor, na przecież już legendarnych stratosach ledwo płynąłem pod prąd martwiąc się o moją żonę Joannę i kolegę, który dopiero zaczyna nurkować, myśląc sobie, że jak ja nie mogę to oni pewno już zupełnie się zazipią, a tu guzik. Okazuje się, że płynęli na zupełnym luzaku obserwując mnie co ja tak dysze pod tą wodą. Widuje się tu duże stada większych ryb i barakudy.

Jednak jeśli chcemy zobaczyć barakudy to na 100% będą w miejscu o nazwie 'Double Arch Reef' na Gozo co uważam za jedno z lepszych, jak nie najlepsze nurkowanie w przeciągu moich dwóch tygodni nurkowania na tych wyspach. Barakudy pozują do zdjęcia jak na widokówkach. Szkoda tylko, że akurat na tym nurkowaniu nie miałem aparatu. Przepiękna formacja skalna na 30 metrach zapiera dech w piersiach, a od strony północnej olbrzymia grota na 35 metrach gdzie wjechałoby kilka TIR'ów na raz dokańcza dzieła niesamowitości tego nurkowiska.

Z całą pewnością należy zanurzyć się na Blue Hole i Inland Sea w okolicy Dwejra Piont na wyspie Gozo, gdzie na powierzchni znajduje się cud natury Lazurowe okno ang. Azure window - najczęściej fotografowane miejsce na Gozo.

Po rozmowie z lokalnym lekarzem nurkowym Stephenem Muscatem, którego przyjaciel i współpracownik, Mr. Coleo jest prezydentem organizacji DAN Europe uprzedził mnie, iż najwięcej wypadków nurkowych w basenie Morza Śródziemnego jest na Wyspach Maltańskich. Z czego 75% wypadków nurkowych zachodzi właśnie od zachodniej i północnej strony wyspy Gozo. Dlaczego? Niesamowita przejrzystość wody i pionowe ściany z atrakcjami głęboko powodują, iż nawet początkujący nurkowie zapędzają się tam gdzie nie powinno ich być. Tu trzeba rzeczywiście mocno uważać gdyż większość ciekawych nurkowań to tzw. 'Wall dives".

Jest jeszcze sławny bombowiec, który leży na głębokości 42 metrów. Szukaliśmy go tyralierą jednak nie jest to takie proste bez lokalnego przewodnika. Jest jeszcze kilka wraków zlokalizowanych w porcie La Vallette. U nas byłaby to atrakcja ale tam przejrzystość wody w porcie mocno zniechęca do odwiedzenia tych wraków.

Miejsc jest wiele do nurkowania, nie będę jednak wszystkich opisywał gdyż zajęłoby to dużo miejsca, wręcz wyszedłby z tego mały skrypt czy przewodnik. Ważne jest to abyśmy wiedzieli, iż planując nurkowania na Malcie musimy być przebadani przez lokalnego lekarza, który stwierdzi, iż jesteśmy zdolni do nurkowania na Malcie. Oczywiście trzeba mu zapłacić 3 liry maltańskie, które wszyscy nazywają tu nie wiadomo dlaczego funtami. Wszyscy nurkowie od średniego stopnia w górę (PADI AOWD, CMAS **) muszą wypełnić specjalny formularz, opłacić jednego funta w lokalnym centrum nurkowym aby ubiegać się o lokalne pozwolenie na nurkowanie.

Jeszcze jedno. Pamiętajmy, iż tam gdzie jest słabsza przejrzystość wody, a to zwykle za sprawą ścieków komunalnych jest najbogatsze życie morskie. Warto rozważyć to szczególnie planując nurkowanie nocne gdzieś w pobliżu jednego z portów na Malcie.

fot. Robert Borzymek
 
Joomla SEF URLs by Artio