• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozpocznij kurs nurkowania 17.12.2018 lub 07.01.2019 w Warszawie

 

Zadzwoń: 504 16 20 14




2013/04 Siedem Cudów Świata - nurkowanie na Komodo

Początek kwietnia w Warszawie nie sprzyjał dobrym nastrojom pogodowym, a na nurkowanie na razie nie było widać perspektyw (chyba że dalej podlodowych), zatem wyprawa na Komodo spadła z nieba i dla wszystkich była chyba wytchnieniem od szarej, betonowej i zimnej Polski. Tylko kilkanaście godzin podróży statkami powietrznymi Qatar Airways dzieliło nas od wymarzonego ciepła. Z Warszawy przez Doha, z krótkim przystankiem na tankowanie w Singapurze (co to za lotnisko! - chyba wszystkim odebrało mowę) aż do Denpasar na Bali, by dalej liniami Merpati dostać się na upragnione i bajecznie piękne Flores. Pierwszy piękny widok był dla nas wszystkich zaskoczeniem. Czego efektem były szybko wyciągane aparaty i przeraźliwy krzyk do kierowcy: „Driver !!! Stooooop!!! Picture!!!” Teraz chyba każdego z nas mocno to bawi, gdyż już po chwili okazało się, że takie i jeszcze piękniejsze widoki otaczały nas przez cały pobyt na Flores oraz podczas safari po Narodowym Parku Komodo.

Indonezja to kraj wielu kolorów, zwyczajów, krzyżówek kulturowych i religijnych. Wszystko to daje poczucie tajemniczego, lekko magicznego świata z bogatą oraz bardzo duchową głęboką historią. Dla mnie jako kulturoznawcy to miejsce ma tym bardziej szczególne znaczenie. Flores z uwagi na swoją historię i odkrycia archeologów w tamtejszych rejonach znane jest jako wyspa duchów, hobbitów, nietoperzy, ale także ze szczególnie bajecznych krajobrazów. Przeloty nietoperzy można obserwować w ilościach kilkuset sztuk w okolicach wyspy Rinca i Padar. Widok niezapomniany i bezcenny. Czarna fala wielkich nietoperzy narasta i narasta, by w końcu stać się jednolitą plamą. Fenomenalne. Czasem można zaobserwować zbłąkane dusze nietoperzy, które odłączyły się od stada i samotnie próbują znaleźć drogę. Mieliśmy przyjemność obserwować ten spektakl podczas safari po Parku Narodowym, siedząc na górnym pokładzie naszej łajby...

Sama wyspa Rinca słynie z rezerwatu największych na świecie jaszczurek o wdzięcznej nazwie „Waran z Komodo”. Czym byłaby wyprawa bez odwiedzenia dragonów? zatem dzielnie ruszyliśmy w odczuwalnym 40 stopniowym upale, przy 90 procentowej wilgotności, przez dżunglę na poszukiwanie wylegujących się leniwie jaszczurek. Podczas obserwacji i poszukiwania dragonów obowiązuje jedna główna i najważniejsza zasada: „Jeśli Twój przewodnik zacznie uciekać, musisz biec szybciej niż on.” Mając to na uwadze, w pełnym skupieniu i lekkim strachu trzymaliśmy się przewodników aż nadto blisko. Dzięki czemu mieliśmy szczęście zobaczyć aż cztery Warany z Komodo wylegujące się, sprytnie zakamuflowane w cieniu traw. Z wyprawy wszyscy wróciliśmy cali, przetransportowani wprost na naszą łajbę, która służyła nam za „floating hotel” .

Ze względu na pechowy początek pogodowy na Flores, nasze rozpoczęte pierwszego dnia safari na przepięknej łodzi Weta Molas należącej do Divine Diving - skończyło się prawie równie szybko jak zaczęło. Wzburzone morze nie było dla nas łaskawe, a niebo nie pomogło w tej kwestii, więc nas zalało... Tym oto sposobem nasza przemoczona do ostatniej deski Weta Molas musiała zawrócić do portu - a my do hotelu. Nadmienię może, że krzywda nam się nie stała, a hotel był bardzo bardzo przyzwoity. Poza mokrym ekwipunkiem wszyscy zeszli z łajby cali, zdrowi i bez uszczerbków. Warto wspomnieć, że Weta Molas jest zupełnie nową łajbą spełniającą oczekiwania nawet tych najbardziej wymagających gości. Zatem więc, nasze rozczarowanie było ogromne gdy okazało się że musimy porzucić „NASZĄ” Weta Molas. Cóż... los tak najwyraźniej chciał pokierować naszą przygodę, abyśmy mieli szansę zwiedzić więcej niż jedną łajbę. Jej starsza siostra Naring - stała się naszą dzienną łajbą, która na noc odstawiała nas na nasz „floating hotel” dryfujący w zatoczce. W języku Manggarai Naring oznacza szacunek - który odzwierciedla postawę do miejsc nurkowych w narodowym parku Komodo. Jest swoistą filozofią Divine Diving - centrum nurkowym z którym nurkowaliśmy.

Jedzenie w Indonezji jest fenomenalne na każdym rogu, w każdym miejscu, przyrządzane przez każdego. Jeszcze nigdzie nie było ono dla mnie aż tak zachwycające. Na każdym kroku można dostać fantastyczne świeże ryby każdego gatunku - a jest w czym przebierać, krewetki, ośmiornice, małże, kraby, mątwy, barakudy, lapu lapu, i wiele wiele innych, których nazw nawet nie pojmuję. Gatunki zadowolą nawet te najbardziej wybredne podniebienia. Nie ma nic fajniejszego jak zakupić świeże ryby na targu i oddać je lokalnym specjalistom do przyrządzenia na grillu. Palce lizać! Dosłownie - gdyż cały posiłek podawany jest w gazecie vel. szarym papierze i pałaszuje się go palcami. Zwieńczeniem posiłku jest oczywiście Bintang - lokalne piwo, które bardzo przypadło naszej ekipie do gustu. Taki posiłek kosztował nas naprawdę grosze - a czuliśmy się przy nim jak bogowie na wykwintnej uczcie! Jestem przekonana, że każdy z nas będzie długo o tym pamiętał, chociażby poszukując krewetek lub świeżej ryby w Polsce...

Indonezyjscy lokalsi powiadają, że pora deszczowa na Flores kończy się wraz z przemijającym miesiącem lutym i każdy deszcz następujący od marca jest zjawiskiem co najmniej dziwnym... Cóż... Prawda jest taka, że podczas naszej wyprawy deszcze występowały, i to często. Ulewy zdarzały się silne i nawet długie. Na szczęście są to ciepłe deszcze, które nie pokrzyżowały nam bardzo realizacji planów podróży i co najważniejsze planów nurkowych - pomijając dzień pierwszy safari, kiedy to musieliśmy zawrócić naszą Weta Molas do portu. Ale to już przeszłość...

Nurkowanie w Parku Narodowym wymaga od uczestników szczególnego przestrzegania zasad i stosowania się do reguł. Należy pamiętać, że jesteśmy gośćmi w podwodnym świecie, często spotykając giganty zamieszkujące błękitną otchłań. Woda nie idzie na kompromis, wielkogabarytowi mieszkańcy podwodnego Komodo domyślam się że też raczej nie.

Podwodny świat Parku Narodowego Komodo we wschodniej Indonezji jest mniej znany i mniej eksplorowany niż rejony takie jak Bali, Ampat czy Bunaken. Rejon ten oferuje nie tylko najwyższej światowej klasy nurkowania, ale także niepowtarzalną okazję spotkania jaszczurki - Warana z Komodo. Nigdzie indziej na całym świecie nie ma takiej okazji. Z takimi zasobami, nie dziwi fakt nominacji do klasyfikacji Nowych Siedmiu Naturalnych Cudów Świata (Seven New Natural Wonders of the World). Nurkowanie w takim miejscu oznacza wkroczenie w przestrzeń która jest pod ścisłą ochroną i należy jej się szczególne traktowanie, tak aby jego naturalny ekosystem mógł przetrwać i zachwycać do końca świata i jeden dzień dłużej.

Krystalicznie ciepłe, przejrzyste, tropikalne wody Komodo są domem dla ponad 1000 gatunków ryb oraz prawie 350 ścianek żywych ciągle budujących się koralowców. Nawet najbardziej zaawansowani nurkowie nie będą rozczarowani i znajdą dla siebie w wodach Komodo coś interesującego.

Indonezja zachwyca swą przyrodą na lądzie, ale pod wodą to już rozpoczyna się niesamowita magiczna bajka. Bogactwo życia podwodnego i jego egzotyka zachwyca tak bardzo, że przestaje się odczuwać potrzebę wychodzenia na ląd. Nurkując w silnych prądach (wybierając się do Indonezji trzeba być na to przygotowanym) mamy szansę spotkania tych największych, najbardziej wymarzonych i upragnionych okazów - mieszkańców podwodnego świata Parku Narodowego Komodo. Rekiny głównie White Tip Reef Shark, Grey Reef Shark, Manta Ray, Spoted Eagle Ray, Mureny (zebry oraz centkowane), Frogfishe, Dartfishe, Octopusy, Reef Cuttlefish, żółto-czarne Moorish Idol, Scorpionfish, Crabs, Shrimps, świecące srebrem Big Eye Trevally - w ogromnych ławicach, Sweetlips, Seasnake, Grupery, gigantyczne Napoleony, Lionfish, Triggery w każdej odsłonie, ławice tuńczyków w kanionach, Parrot fishe, ławice Glass fish oraz oczywiście masę przeogromnych cudownych żółwi a także wiele wiele innych mieszkańców podwodnego świata. W tym rejonie dla fanów makro nie czeka zbyt wiele atrakcji. Narodowy Park Komodo to zdecydowanie raj dla wielbicieli gigantów oraz freeride’u w prądach. Jazda bez trzymanki i niezapomniane przeżycia są gwarantowane!

Komodo oferuje dwie formy zwiedzania podwodnego świata - pierwszy poprzez 3-dniowe safari, drugi - poprzez dzienne wycieczki łodzią do miejsc nurkowych. My skorzystaliśmy z obydwu form, dzięki czemu - przynajmniej tak nam się wydaje - zobaczyliśmy więcej i mogliśmy popłynąć dalej, dodatkowo delektować się „życiem” na łajbie. Tylko do dwóch miejsc zawitaliśmy dwukrotnie, powtarzając nurkowania. Castle Rock i Crystal Rock oddalone o 35 km od Labuan Bajo. Miejsca które dostarczyły nam niesamowitych wrażeń, właśnie dzięki silnym prądom. Na przekór wszystkiemu tu właśnie podobało nam się najbardziej. A na pewno mnie! To właśnie tu mieliśmy okazję podziwiać rekiny przypięci hakiem rafowym do skały, to tu klęczeliśmy w kanionie by obserwować nad nami w wąskim przesmyku ławicę przeogromnych tuńczyków, w końcu to tu poczuliśmy co to znaczy podwodny freeride bez trzymanki „flying drift”. Te miejsca dostarczyły nam naprawdę wielkich emocji. Poza tym odwiedziliśmy oczywiście rozsławioną Manta Point, gdzie mieliśmy szczęście spotkać całkiem sporo przeogromnych i przepięknych diabłów morskich, które leniwie i z gracją wykonują taniec falując przy dnie morskim. Piękny spektakl dla obserwatorów. Wrażenia niezapomniane.

Przez 6 dni mieliśmy okazję nurkować w najbardziej oszałamiających miejscach nurkowych, gdzie człowiek dociera tylko jako gość. Podwodne życie, póki co nienaruszone - jak nigdzie indziej, w nieskazitelnej formie i kształcie. Nie bez powodu Komodo jest okrzyknięte finalistą Siedmiu Cudów Świata. Każdy kto choć raz zanurkuje w Parku Narodowym Komodo będzie czuł potrzebę by tam wrócić...

tekst i fot. Małgorzata Wesołowska

 
Joomla SEF URLs by Artio