• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozpocznij kurs nurkowania 17.12.2018 lub 07.01.2019 w Warszawie

 

Zadzwoń: 504 16 20 14




2009/09 Nurkowanie w Austrii - Attersee, Wolfgangsee, Gosausee i Traun

2010/10 Attersee, Gosausee i Traun

Nurkowanie w Austrii

5_big

Austria - AtterseeSporo znajomych nurków polecało wyjazd w ten zakątek Austrii. I to nie tylko w celach nurkowych, ale także w celach ogólno-zwiedzających. No i mieli rację! Choć wizura w największym i zarazem głównym jeziorze: Attersee - nie zapierała tchu w piersiach (z uwagi na opady deszczu przed naszym przyjazdem oraz pod koniec naszego pobytu w Austrii), to w sumie nurki były bardzo fajne, a przy okazji udało się zwiedzić kilka bardzo ciekawych miejsc. Zatem również i my zdecydowanie polecamy te miejsca!

1_smallSporo znajomych nurków polecało wyjazd w ten zakątek Austrii. I to nie tylko w celach nurkowych, ale także w celach ogólno-zwiedzających. No i mieli rację!

Choć wizura w największym i zarazem głównym jeziorze: Attersee - nie zapierała tchu w piersiach (z uwagi na opady deszczu przed naszym przyjazdem oraz pod koniec naszego pobytu w Austrii), to w sumie nurki były bardzo fajne, a przy okazji udało się zwiedzić kilka bardzo ciekawych miejsc. Zatem również i my zdecydowanie polecamy te miejsca!

Podróż - samochodem; niektórzy jechali tam jednym ciągiem, choć wtedy po przyjeździe drzemka była obowiązkowa. My wybraliśmy inny wariant - wyjazd w piątek wieczorem, nocleg w okolicach Cieszyna (polecamy Hotel Imperium w Pszczynie). Rano smaczne śniadanko w hotelu i bez stresu, o 15-tej, byliśmy na miejscu i nieznacznie może zmęczeni drogą. Bazę mieliśmy w Seefeld, niedaleko pod górkę od Steinbach z przepięknym widokiem na jezioro Attersee, Hollengebirge i okolice. A wieczorem imprezki przy ognisku i grillu... Fajne też miejsce na sprzęt i sprężarki w szopie obok, czyste powietrze, cisza, masa fajnych kotów... No, ogólnie zajebiście. :-)

Jezioro Attersee

1_smallPierwszego dnia, tuż po przyjeździe, okazało się, że czujemy się tylko lekko zmęczeni, jest jeszcze w miarę wcześnie a i pogoda dopisuje, więc - wsiedliśmy znowu do fury co by zwiedzić trochę okolice. Zobaczyliśmy w sumie kilka kilometrów linii brzegowej jeziora. Musieliśmy się co chwila zatrzymywać, aby obejrzeć wodę i widoki z kolejnej, nieco innej perspektywy. Byliśmy totalnie zachwyceni! Odkryliśmy super opisane i przygotowane do nurkowania miejsca, o które ciężko w naszym przepięknym kraju. Przygotowane mapki podwodnej okolicy z zaznaczonymi detalami ciekawostek podwodnych, miejsca do zmontowania i założenia szpeju, a i niejednokrotnie toalety specjalnie przygotowane na w razie czego - i to wszystko dla nurków!

Nurkowanie w AtterseeNastępnego dnia, a pierwszego dnia nurkowego, postanowiliśmy sprawdzić wybrane dwa miejsca w Attersee: Unterwasserwald i Kohlbauernaufsatz. Pierwsze to niby zatopiony las. Owszem, kilka pni tam leży (na kilkunastu metrach), ale żeby to od razu lasem nazywać? :-) Na drugim miejscu nurkowym pooglądaliśmy rośliny i trochę rybek. W każdym razie oba miejsca zrobiły na nas średnie wrażenie. Jednak namierzyliśmy kilka niemałych szczupaków, węgorze i trochę innych rybek, które przekonywały nas o niezwykłości tego jeziora. Roślinność mało ciekawa, wizura niezbyt rewelacyjna (może około 5 metrów), więc nurkowanie takie nieco... średnie. Choć z drugiej strony, jako rozgrzewka całkiem ok. Woda wcale nie taka zimna, na głębokości tych 20+ metrów całkiem jasno; latarki niepotrzebne.

Austria - Attersee

Jezioro Wolfgangsee

Następnego dnia ruszyliśmy nad kolejne jezioro - Wolfgangsee. Po pierwsze, sam dojazd nad jezioro jest całkiem przyjemny. Po drugie - samo jezioro jest położone bardzo ciekawie, z wysoką ścianą wpadającą pionowo do wody na przeciwnym brzegu od naszego miejsca nurkowego (Franzeosenschanze). Jedno z lepszych nurkowań: dobra widoczność (10m na głębokości -20, zdecydowanie lepiej głębiej), wielkie srebrzyki, szczupaki, genialna ściana. Właśnie przy tej ścianie robiłem głębokie nurkowanie wchodzące w skład PADI OWD. Najpierw na platformie piaskowej na 28 metrach ćwiczenia z liczenia palców, następnie poszliśmy na blisko 40 metrów co by właśnie ścianę obejrzeć. Najpierw korzystaliśmy z latarek, ale w sumie po ich wyłączeniu nadal było całkiem jasno (no, może nie ciemno). Pozwoliło to na pełniejsze podziwianie skały w całej okazałości (a nie tylko kawałka oświetlonego latarką) - wisieliśmy w toni z 7 metrów od ściany, w dole ciemno, w lewo i prawo widocznych kilkanaście metrów skał - rewelacja.

Austria - Attersee

Drugie nurkowanie już zdecydowanie płytsze - do 20 metrów z groszami. Głównie skupiliśmy się na oglądaniu rybek. Srebrzyki uciekały, ale szczupaki grały twardzieli - można było się zbliżyć nawet na odległość kilkudziesięciu centymetrów. W przerwie odbyły się zawody w bule. I o ile to nawet całkiem sympatyczna gra, to bez wprowadzenia przynajmniej minimalnych stawek szybko się nudzi... :-) Nie mówiąc już o tym, że nie można było do tego ani piwka, ani drinka - wszak graliśmy w przerwie między nurkowaniami...

Jezioro Vorderer GosauseeAustria - Attersee

Najwyżej położone jezioro spośród odwiedzonych - 933 m. n.p.m. Położone arcyurokliwie u stóp ośnieżonego masywu Hoher Dachstein. Są tam dwa miejsca nurkowe - jedno w środku miasteczka niedaleko parkingów, drugie - po kilkusetmetrowym spacerze lewym brzegiem jeziora. Wymyśliliśmy zatem, że weźmiemy sprzęt na wózek (który można pożyczyć z lokalnej bazy nurkowej), zawieziemy sprzęt na to dalsze miejsce i przepłyniemy pod wodą do miasteczka. W międzyczasie przy-nurki odwiozą wózek na miejsce. Pomysł całkiem zacny, jedynie męczący nieco w wykonaniu. Trzeba było cały czas pracowicie pedałować; ani nie dawało się jakiegoś miejsca zwiedzać dłużej - gdyby powietrze się skończyło za wcześnie, pozostawało płynięcie po powierzchni...

Ryb - prawie totalny brak. Raz było coś większego, kilka okoni pod koniec nurka i... to wszystko. Roślin też brak - pewnie za wysoko. Czy nurek był zły zatem? Nic bardziej mylnego! Wizura niesamowita (20-25 metrów), powoli wynurzające się z toni, rewelacyjne ściany i wały skalne schodzące z ponad powierzchni w głębię jeziora. Pięknie prześwitujące przez wodę słońce. Jasno, czysto. Rewelacyjnie wyglądające bąble powietrza widoczne jak uciekają do samej powierzchni jeziora...

Fantastycznie!!!

Do tego dochodzą też podwodne instalacje elektrowni (jezioro jest spiętrzone sztucznie), i o ile całkiem spore, to jakoś tak średnio tam pasujące. Takie sterylne, betonowe, sztuczne... W miasteczku z parkowaniem jest średnio, a i z parkingu nie jest tak zupełnie blisko, nawet do pierwszego miejsca nurkowego. Ludzie też jakoś średnio mili dla nurków - dostaliśmy niezły opieprz za to, że śmieliśmy zrzucić sprzęt i przebierać kilka metrów od straganu... Mimo to, zdecydowanie najlepsze zanurzenie wyprawy!

Weissenbach

Austria - AtterseeWzdłuż Weissenbach jeździliśmy kilka razy w kierunku Bad Ischl. Miła dolinka, choć żeby poznać jej urok, trzeba się w kilku miejscach zatrzymać i trochę połazić. Raz po wschodniej stronie widać niewielkie wodospady i kaskady - to dopływ głównej rzeki; warto tam przejść się nieco w górę strumienia. Bardzo przyjemnie. Drugi obowiązkowy przystanek to parking nad kamiennym wąwozem. Rzeka tam przecina skalny grzbiet rzeźbiąc ściany na głębokość kilkunastu metrów. Warto przejść się przez całą długość wąwozu (kilkaset metrów); przy ujściu można też dojść do pierwszego wodospadu (choć woda bardzo zimna - myślałem, że mi stopy odpadną). Po nurkowaniu w Vorderer Gosausee inni mieli już na ten dzień dosyć, postanowiłem więc sam posnorklować sobie poniżej wąwozu w rozlewisku spiętrzonym przez małą tamę. Wcześniej widzieliśmy tam nurków, więc miałem nadzieję, że znajdę coś ciekawego. No i nie zawiodłem się - jeżeli ktoś ma ochotę na oglądanie ryb, w sensie pstrągów, to trzeba tam koniecznie popływać. Jest ich tam od groma i jeszcze trochę!Austria - Attersee

Głębokość wahała się tutaj od kilkunastu centymetrów (szurałem brzuchem po dnie) do może 3 metrów. Ryby są wszędzie - i we wgłębieniach, i na płyciznach, i pod konarami, i na wodzie otwartej, i przy brzegu, i na środku... Pewnie jest ich tam aż tyle ze względu na zakaz łowienia. Ogólnie całkiem fajny wypad - co prawda nie nurek, ale snorklowanie bardzo zacne.

Ponownie Attersee

Następnego dnia udaliśmy się na dwa nurki - jeden na sławetną ścianę Steilwand, drugi - na zachodnią stronę Attersee - Weissenbacheinlauf.

Austria - AtterseePierwszy nurek - przy wielkiej ścianie. Popłynęliśmy do niej od strony Steinschlag-Tafel, a nie od Schwarze Brucke (dzięki czemu nurek też jest bezpieczniejszy - ściana nie jest tak pionowa i nie schodzi od razu na duże głębokości). W sumie byłoby całkiem fajnie, gdyby nie ta widoczność (która nie zdążyła się w międzyczasie istotnie poprawić, mimo znakomitej pogody). Nie schodziliśmy głęboko - jakieś 20 z groszami. Nie pamiętam, czemu brakuje tutaj zdjęć - chyba było za ciemno...

Drugi nurek przy ujściu rzeki Weissenbach. Też mało zdjęć, jako że widoczność była bardzo słaba. Dwie wyróżniające to miejsce cechy: platformy, z których jedna rewelacyjnie obrośnięta omułkami oraz większa część dna zasłana starymi liśćmi. A właśnie, miejsca nad Attersee (a jest ich kilkadziesiąt) są rewelacyjnie opisane - przy każdym stoi tablica ze szkicem tego, co można znaleźć pod wodą i na jakich głębokościach. Bywa, że nie są one super dokładne, ale tak czy inaczej znakomicie pomagają w wyborze miejsca, a potem w samym nurkowaniu.

Rzeka TraunAustria - Attersee

Następnego dnia pojechaliśmy trochę dalej do Vocklabruck co by zanurkować w rzece Traun. Miejsce należy do lokalnego nurka i u niego trzeba się odprawić - opisze co i gdzie można zobaczyć. Jemu trzeba też zapłacić, w zamian zawiezie sprzęt nurkowy (i tylko sprzęt nurkowy) nad brzeg rzeki (oddalony może ze 200 metrów od bazy, ale położony znacznie niżej). Nurkuje się wokół wyspy, która stoi nieco z boku głównego nurtu rzeki. Omijając wyspę od lewej, płynie się pod prąd, następnie skręca się w prawo w odnogę rzeki - tutaj prąd prawie znika. My zrobiliśmy dwie takie rundki, choć w zasadzie wszystko można zobaczyć za jednym zamachem. Nurt nie jest słaby, a zwiększa swą siłę znacznie między skałami (oczywiście). I tam już się trzeba trochę namęczyć, aby płynąć do przodu.Austria - Attersee

Na trasie mamy następujące atrakcje:

  • obrośnięte omułkami ściany wystające z dna i sięgające prawie powierzchni wody,
  • tunele między głazami/ścianami,
  • zwalone pnie i przepływanie między nimi a ścianami,
  • raki,
  • źródło pod wodą (widać załamania światła gdy zimna woda źródła miesza się ze względnie cieplejszą wodą rzeki),Austria - Attersee
  • widok spod wody na obrośnięte drzewami brzegi,
  • zalany budynek dawnej pralni i fundamenty innego budynku,
  • niewielka grota w wyspie, otwarta od góry, do której wpływa się przez krótki podwodny tunel.

Okazało się jednak, że po dwóch kółkach zostało mi epsilon powietrza w butlach, a obciążenia miałem za mało - musiałem ratować się zbieraniem co większych kamieni z dna...

Vorderer Langbathsee

Austria - AtterseePo rzece większość już nie miała ochoty na dalsze nurki, jednak ja z Jezusem pojechaliśmy jeszcze nad Vorderer Langbathsee. Sprawdzić, co tam jest, a przy okazji zrobić ostatni nurek kursowy AOWD.

Austria - AtterseeNo cóż, woda wygląda znacznie fajniej z brzegu niż od spodu. Nie to, że było zupełnie źle, ale w sumie podwodna pustynia z nielicznymi głazami, drzewami, czy roślinami. Widoczność ok. 7-8 metrów, może nieco więcej. Jedynie co było ciekawego (oprócz samego miejsca - warto tam pojechać dla samych widoków): spotkaliśmy ławice małych pstrągów.

Jezioro Traunsee

Po Langbathsee odwiedziliśmy jeszcze Traunsee i miasteczko Traunkirchen - widoki jak z pocztówek.

Alpejskie WodospadyAustria - Attersee

Poprzedni dzień zakończył się niezłą imprezą (na której m.in. uczciliśmy moje AOWD), toteż w ten dzień nurkowanie w zasadzie odpadło. Jednak też nie ma co robić z takich wyjazdów obozów sportowych - jeden dzień odpoczynku od nurkowania bardzo się nam przydał. Tego dnia postanowiliśmy zwiedzić dwa okoliczne wodospady: Nixenfall i wodospad w wąwozie Burggrabenklamm. Do pierwszego wodospadu idzie się przez las ok. 45 minut z najbliższego parkingu. Sam w sobie spacer bardzo miły, lecz najciekawsze jest na końcu. Dochodzi się do strumienia, ściany zaczynają rosnąć, a woda przyspiesza. Przez kilka mostków dochodzi się do celu wycieczki - wysokiego na kilkanaście metrów, choć niezbyt obfitego, wodospadu Nixenfall (vel Fallendwasser). U jego stóp siedzi Adhara, syrenka Attersee, która wg legendy przynosiła mieszkańcom okolic Attersee złoto i klejnoty. Austria - Attersee

Jednak zazdrość i chciwość dopadły ludzi, a wtedy Adhara opuściła jezioro i schowała się za wodospadem. Pozostawiła jednak za sobą skrzącą i migoczącą się wodę jeziora Attersee.

Austria - Attersee

Niestety, wracając do samochodu, złapała nas ulewa. Przemokliśmy do suchej nitki (dosłownie!). W pewnym momencie Marcia spytała, kiedy dojdziemy do samochodu. "Gdy skończy się deszcz" - odpowiedziałem z lekkim przekąsem. Jednak dokładnie tak się stało - w momencie kiedy wyszliśmy z lasu przestało nagle padać... :-) A reszta towarzystwa, która pozostała w bazie kilka kilometrów na północ, nawet nie widziała deszczu z daleka!

Do drugiego wodospadu idzie się z parkingu zamkniętej knajpy. Po drodze trzeba ominąć takie czerwono-białe taśmy i jakieś takie czerwone tablice... Nie wiem, nie znam na tyle niemieckiego, aby zrozumieć, co tam było napisane - jakoś tak "verbotten" czy coś w tym stylu. ;-) W każdym razie spotkaliśmy tam inną parę, która krążyła niepewnie wokół tych samych taśm i napisów - też zapewne słabo znali niemiecki ;-). Myśmy ich minęli na pewniaka - wtedy nabrali odwagi i udali się za nami.Austria - Attersee

Pewnie też mielibyśmy wątpliwości gdyby nie to, że dzień wcześniej kilka osób z naszej ekipy przetarła szlak... :-)))

Idzie się zboczem stromego wąwozu Burggrabenklamm. Tutaj uwaga - jest ślisko, a drewniana poręcz jest w bardzo średnim stanie - nie należy się zbyt mocno o nią opierać. Następnie wchodzi się w wąski kanion. Idzie się po dosyć wąskiej skalnej półce nad rwącą wodą. W miejscach bardziej eksponowanych pomaga łańcuch (choć z niego też trzeba korzystać czujnie - kilka kotw poluzowało się i wychodzą już ze skały). Już jest nieźle, ale dochodzi się jeszcze na spód wielkiego kotła, do którego wpada wspaniały wodospad. Rewelacja.

Powrót też bardzo fajny - koniecznie należy wygospodarować trochę czasu, aby zajrzeć w obydwa miejsca!

AlmseeAustria - Attersee

Tego dnia jeszcze, w ramach odpoczynku, pojechaliśmy zwiedzić okolice Almsee. Z mapy wynikało, że będzie tam więcej wodospadów, jednak tych nie znaleźliśmy podejrzenie: pojawiają się po większych opadach). Natomiast sama okolica, dojazd, strumienie, las... po prostu głusza. Znakomite miejsce na odpoczynek od zgiełku miasta.

I na zakończenie.... Attersee

Ostatni dzień nurkowy - znowu Attersee, tym razem nurki nieco głębsze (już mogę!) i całkiem nawet ciekawe. Najpierw niewielka ścianka Schlierwand. Szukaliśmy tam miętusów - i w końcu znaleźliśmy, tyle że nie w ścianie, a pod jakimś wiadrem. Ale bydlak (wielki, w sensie) - nasze miętusy z Hańczy to jakieś karłowate takie. :-)

No, przygotowałem się do zrobienia zdjęcia, pełny spręż, a tu się aparat przyblokował! Myślałem, że to baterie, ale po wyjściu z wody zaczął bezczelnie działać - złośliwość rzeczy martwych. Okazuje się, że klapka odkrywająca obiektyw się trochę przyblokowała...

Drugi nurek - poszukiwanie głazów Hinkelsteine.

Na miejsce płynęło mi się tak fajnie, spokojnie, płynnie... No tak, tym razem w ogóle zapomniałem wziąć aparat (a ubrałem się najszybciej i czekałem na resztę kilkanaście minut). No więc nie ma zdjęć z głazów (całkiem fajnie i ponoć nie takie łatwe w odnalezieniu), znaleźliśmy też babkę (i ta bez zdjęcia).

Te dwa nurki były chyba najfajniejsze ze wszystkich nurków w Attersee. Jednak po nich miałem już dosyć - pierwszy raz nurkowaliśmy z Marcią tak intensywnie i tydzień nurkowania starczył. Akurat na wyjazd.

14_big

tekst: Michał Trybulec Pełna relacja autorska
fot. Marta i Michał Trybulec - vel "Trybiki", Robert Borzymek

 
Joomla SEF URLs by Artio