• Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Rozpocznij kurs nurkowania 17.12.2018 lub 07.01.2019 w Warszawie

 

Zadzwoń: 504 16 20 14




2005/11 Wyspa Bogów i Demonów - Bali

Nurkowanie na Bali

Indonezja jest wciąż jednym z najbardziej tajemniczych i dziewiczych miejsc, gdzie nurkowania uznawane są za najlepsze na świecie. Początki komercyjne działalności podwodnej w tym kraju są znane zaledwie od 20 lat, stąd do dzisiaj odkrywane są tam nowe nieprawdopodobne wręcz miejsca do nurkowania. Mnogość wysp - szacowanych na blisko 17 tysięcy oferuje doświadczonym amatorom wody okazję do odkrywania zarówno wielkiego błękitu, wraków oraz niezwykle bujnej w tej strefie geograficznej fauny i flory świata podwodnego.

Szacuje się, że w całym Indonezyjskim Archipelagu znajduje się od 10 % do 20 % raf koralowych naszego globu, nie zainfekowaną cywilizacją. Na tym ogromnym terenie nadal operuje stosunkowo niewielka liczba baz oraz lodzi nurkowych oferujących profesjonalne usługi dla fascynatom podwodnego świata. Nurkowania są fantastyczne, począwszy od pięknych kolorowych raf zamieszkałych przez wiele gatunków ryb i skorupiaków, poprzez niezbadane do dzisiaj jaskinie po niezliczoną ilość wraków.

Bali

Celem naszej 15-sto osobowej ekipy podczas wyprawy w listopadzie 2005 była wyspa Bali - wyspa nazywana "Wyspą Bogów i Demonów" - jedyna wyspa w całym Archipelagu Indonezyjskim, której 95% ludności stanowią hindusi. Bali jak żadna inna wyspa w Indonezji posiada doskonalą infrastrukturę turystyczną zbudowaną na bazie szybko rozwijającej się turystyki w Australii i Nowej Zelandii. Wyspa przyciąga turystów wieloma atrakcjami: ciekawą kulturą, wspaniałymi krajobrazami zielonych pól ryżowych, wulkan Gunung Agung (3142 m n.p.m.), na który bardzo łatwo z niewielkim budżetem można zorganizować wyprawę, czy w rezultacie południowe wybrzeże oferuje doskonałe warunki do surfowania - najlepsze w okolicach miejscowości Sanur, Kuta i Denpasar.

Ta piękna, zielona wyspa oferuje również doskonałe miejsca do nurkowania, które pozostawiają niezapomniane wspomnienia. Znajduje się tam wiele ciekawych, różniących się od siebie miejsc dla amatorów podwodnego świata, z odpowiednim zapleczem zarówno sprzętowym jak i noclegowym. Wokół Bali spotykamy miejsca do nurkowania od stromo opadających ścian wokół wyspy Manjungan z przejrzystością nawet do 50m, poprzez sławne Tulamben u stop wulkanu Gunung Agung z czarnym, wulkanicznym wybrzeżem i sławnym na całym świecie amerykańskim wrakiem SS Liberty z drugiej wojny światowej, po nurkowania w prądzie w okolicach Nusa Penida, gdzie prądy morskie osiągają prędkość 4 węzłów, a temperatura wody spada niejednokrotnie do około 20 st. C.

Nasz plan zakładał nurkowanie w zatoce Padang Bai, w okolicy wyspy Nusa Penida oraz na sławnym wraku w Tulamben. Celem wyprawy było odnalezienie i nurkowanie z rybami nazywanymi Samogłowy (łac. Mola Mola, ang. Sunfish) oraz wrak SS Liberty. Imprezę przygotowaliśmy z Diving-Indo - jedeynym Polskim Centrum Nurkowym na Bali, prowadzonym przez Polaka.

Mola Mola na Padang Bai

Zatoka Padang Bai to port, z którego odpływają promy na kolejną wyspę w archipelagu wysp Indonezyjskich - Lombok. Cala zatoka to zarazem piękna piaszczysta plaża, nad która znajdujemy małe restauracje należące zwykle do właścicieli centrów nurkowych. Większość okolicznych nurkowań organizowana jest z małych kolorowych lodzi rybackich (canoe) napędzanych zewnętrznym silnikiem zaburtowym. Oczywiście dla większych grup nurkujących istnieje możliwość wynajęcie tradycyjnej łodzi motorowej, jednak cena najmu jest również wyższy, a nurkowania nadal pozostają takie same. Główne miejsca nurkowe w okolicy Padang Bai to Tanjung Sari (nazywane Blue Lagoon Bay) i Tanjung Bungsil oddalone o około 15-20 min płynięcia od zatoki. Trochę dalej, bo już około 1-1,5 godziny drogi znajdują się wysepki: Mimpang, Gili Tepekong i Gili Biaha.

Pierwsze nasze nurkowania odbywamy w Blue Lagoon - naprzeciwko malej ukrytej w bujnej roślinności wyspy świątyni hinduskiej. Bardzo szybko zorientowaliśmy się, że nazwa nie ma żadnego związku ani z błękitem, ani z laguną, pomimo żółtego, piaszczystego dna. Jednak nurkowanie w tym miejscu zaowocowało bardzo ciekawymi okazami macro fotografii. Ślimaki nagoskrzelne, ryby z rodziny igliczniowatych (iglicznie, ghost pipefish'a oraz koniki morskie) można spotkać tu w różnych odcieniach kolorów i różnej wielkości na każdym kroku. Jednak przejrzystość może tu również zaskoczyć, bowiem wiejące wiatry południowo-wschodnie i pływy przynoszą tu wiele nieciekawych nurkowo gadżetów, w tym również meduzy i plankton, który zdecydowanie pogarsza przejrzystość wody. Reasumując można trafić fatalnie, ale sugeruje ponowne zanurzenie w tym miejscu ze względu na bogactwo podwodnego makro świata.

Po szybkiej przekąsce przedostaliśmy się południowo-zachodnią stronę Padang Bai na nurkowisko Tanjung Bungsil. Kolejne tego dnia, płytsze nurkowanie praktycznie na opadająca powoli głębiej bogata rafa koralowa. Spotykamy tu natychmiast cale dywany ukwiałów (ang. anemonów), w których chowają się różne gatunki błazenków, niebezpieczne Rogatnice (ang. Trigerfish), przed którymi szybko umykamy aby nie zaatakowały nas swoimi groźnymi szczekami. W tym właśnie miejscu natykam się po raz pierwszy w życiu na węża morskiego Wiosłogona żmijowatego (łac. Laticauda colubrina, ang. Banded Sea Krait). Początkowo nie bardzo wiem jak się zachować, nigdy przedtem nie miałem okazji nurkowania z wężami morskimi. Po kilku chwilach oswajam się nieco i szukam odpowiedniej pozycji do ciekawej fotografii. Udaje mi się sfotografować zwierze podczas wynurzania, kiedy to udaje się na powierzchnie w celu zaczerpnięcia powietrza. Czuje zadowolenie, a zarazem spełnienie, bowiem nie zakładałem tak ciekawego nurkowania w tak bliskim sąsiedztwie cywilizacji.

Dopiero po dotarciu do brzegu zdobywam informacje, ze Wiosłogon żmijowaty posiada bardzo silny jad, który zabija człowieka, jednak ukąszenie nie jest proste, bowiem węże morskie nie mogą otworzyć wystarczająco pyska, aby ukąsić człowieka w przeciwieństwie do węży lądowych. Prawdopodobnie z tego względu nie są one agresywne w stosunku do większych od siebie osobników. Dlatego przez całe około 20 minut spędzonych z Wisłogonem podczas tego nurkowania zaowocowało wrażeniem bezpieczeństwa. Jakkolwiek nie polecam komukolwiek dotykania lub drażnienia się z tymi osobnikami, bowiem może skończyć się to tragicznie.

Kolejny dzień spędzamy na wyspach Mimpang, Gili Tepekong i Gili Biaha. Wszystkie wysepki są niezwykle malownicze, kilka drzew nadaje im niezwykle dziwacznej rzeźby. Naszym celem na Gili Tepekong są ryby Mola Mola. Zdążyliśmy zanurzyć się na głębokość około 35 m przy podwodnej skale, a następnie powoli wynurzając się przy jej zboczu, tuż za kolejnym występem skalnym spotykamy prawdopodobnie marzenie każdego nurka. Wielka blisko 1,5 tonowe cielsko doganiamy z bijącym sercem na głębokości około 20m. Ryba sprawia wrażenie obojętnej na naszą obecność. Jeden z nas filmuje ją z jednej strony, ja z drugiej wykonuję serię fotografii. Ryba jest tak duża, że muszę się od niej nieco oddalić, bowiem nie mieści mi się w kadr obiektywu 28mm.

Majestatycznie porusza swoimi ogromnymi pionowymi płetwami o rozpiętości szacuję około 2 m. Spędzamy z nią kilka minut, w końcu oświetlenie płoszy zwierzę i bez problemu pozostawia nas w tyle, pomimo naszych usilnych starań pozostania z nią jeszcze przez kilka chwil. W tym momencie świat makrofotografii, rekiny rafowe (white tip reef sharks), które znajdujemy w jaskini przestają być dla nas ważne. Do końca tego nurkowania pamiętamy nasze spotkanie z jedna z ciekawszych ryb zamieszkującą generalnie wszystkie morza naszego globu, jednak najczęściej spotykana właśnie w okolicach Padang Bai i Nusa Penida, gdzie przypływają corocznie na oczyszczanie setki tych osobników w głównie w miesiącu wrześniu i październiku. Z pewnością będzie to dla mnie jedno z niezapomnianych nurkowań w moim życiu.

Kolejne nurkowania na Gili Biaha również stanowi nie lada atrakcję. Znajduje się tam bowiem jaskinia na głębokości około 20-25 m, w której spotykamy kolonię langust oraz łopaciarze. A adrenaliny dodają dwa rekiny rafowe zamieszkujące te podwodną dziurę. Ściany wysepki opadają pionowo do kilkudziesięciu metrów, na której spotykamy kilka gatunków muren i przepiękne ogromne gorgonie. Okolica obfituje w całe ławice ryb rafowych oraz niezniszczone jeszcze dywany koralowców niespotykanych na innych okolicznych wysepkach.

Wieczorem spędzamy czas w knajpce na plaży, popijamy piwko i lokalne, egzotyczne drinki. Niektórzy decydują się na balijski masaż, znany na całym świecie, a oferowany wręcz na ulicy przez lokalne kobity. Na plaży uprzyjemnia nam czas balijska kapela przygrywająca znane kawałki reagge Bob'a Marley'a. Bawimy się świetnie wspominając niezapomniane nurkowania w okolicy Padang Bai.

Manty Nusa Penida

Ostatni dzień w okolicy zaplanowany jest na daleką podróż do wyspy Nusa Penida, gdzie w okresie września i października można często spotkać stada Mola Mola. Snujemy plany fotograficzno-filmowe mając nadzieje na kolejne spotkanie tych niezwykłych ryb pomimo, iż sezon ich w tej okolicy już minął.

Podczas pierwszego zanurzenia zaskakuje nas temperatura wody, która wynosi 21 stopni. Skafander 3 mm zdecydowanie nie zapewnia nam komfortu nurkowania w tej okolicy. Przewodnik ostrzegł nas również o bardzo silnych, nieregularnych prądach w okolicach wyspy, albowiem wody Oceanu Indyjskiego podczas pływów nabierają dużej prędkości pomiędzy kompleksem wysp Nusa Penida. Nie bez znaczenia na tworzenie się tych prądów ma również różnica temperatur wody Morza Bali i Oceanu Indyjskiego. W tej okolicy prądy są zrywne, ostre i niejednokrotne pionowe, których należy się szczególnie wystrzegać, gdyż nurek może mieć problemy z wynurzeniem na powierzchnie nawet po zrzuceniu pasa balastowego i napełnieniu jacket'u.

Niestety Mola Mola nie spotykamy, jednak atrakcją nurkowiska Manta Point na Nusa Penida są jak nazwa mówi Manty. Podczas jednego z zanurzeń spędzamy z tymi niezwykłymi stworzeniami podwodnymi blisko godzinę. Zasada nurkowania z Mantami jest jedna - każda próba podpłynięcia do Manty może zakończyć się wystraszeniem całego stada, w wyniku czego giną gdzieś z oczu w wielkim błękicie oceanu. Zatem przez całe nurkowanie klęczymy spokojnie na głębokości około 12 m, a stado tych ryb szybuje wokół nas, czasami podpływając na wyciągniecie ręki zapewne zaciekawione bąblami, które wydychamy. Wrażenie niezapomniane, każde zwierze wielkości rzędu 2-3 m w stadzie. Jednak trudno określić ich liczbę, bowiem przejrzystość wody w tym miejscu ze względu na dużą ilość planktonu wynosi tylko około 10m.

Kolejnego dnia opuszczamy Padang Bai. Zapakowani po brzegi do czterech jeep'ów przedzieramy się przez wyspę Bali na wschodnie wybrzeże do małej miejscowości, w której żyje tylko około 500 mieszkańców - Tulamben.

Tulamben

Tulamben jest jednym z najbardziej znanych miejsc do nurkowania na wyspie Bali na całym świecie. A wszystko za przyczyną wraku amerykańskiego transportowca klasy SS Liberty. Miejscowość ta uznawana jest również przez nurków, operatorów nurkowych jak i mieszkańców miejscowości za nieformalny klub nurkowy (divers clubhouse). To tutaj można dowiedzieć się wszystkiego o nurkowaniu na Bali, o warunkach nurkowania panujących w innych regionach wyspy, o obecności Mola Mola lub rekinów wielorybich w okolicach Padang Bai, czy Nusa Penida. W tym również miejscu spotkamy podwodnych fotografów i autorów nurkowych bestseller'ów, albowiem ta niewielka mieścina żyje i oddycha nurkowaniem. Początek nurkowania w tym rejonie to rok 1979, kiedy to odkryto wrak SS Liberty. Początkowo nurkowie mogli odwiedzać to miejsce sporadycznie ze względu na brak infrastruktury turystycznej. Dopiero w drugiej połowie lat 80 - tych otworzono pierwsze centrum nurkowe w tym miejscu. Aktualnie znajduje się tu siedem ośrodków oferujących dostęp do sprzętu oraz noclegów.

Magia SS Liberty

Liberty był amerykańską fregatą zwodowaną w 1918 roku przez Federal Shipbuilding Company w Kearny, New Jersay. Był to statek o długości pokładu 120 m i wyporności 6211 ton oraz napędzany stalowym silnikiem turbinowym na parę o pojemności 2500 KM. Jak wcześniej sądzono - nie jest to jednostka klasy Liberty, które amerykanie budowali seryjnie w późniejszym czasie oraz były zdecydowanie większe (o wyporności 10000 ton) i wyposażano je w inny bardziej prymitywny napęd silnikowy. Zatem nie jest do końca jasne jak nazywał się ten statek. Dla potrzeb militarnych po przystąpieniu USA do drugiej wojny światowej wyposażony został w dwa działa w części dziobowej i rufowej.

Rankiem o 4:15, 11 stycznia 1942 roku Liberty płynie w konwoju z Australii na Filipiny załadowany materiałami wojennymi, gumą oraz częściami do budowy dróg kolejowych. Nagle wstrząsa nim eksplozja, został trafiony japońską torpedą wystrzeloną z łodzi podwodnej I-166 w okolicach wyspy Lombok. Wybuch spowodował uszkodzenie sterów statku, co spowodowało całkowitą utratę sterowności jednostki. Dwa niszczyciele amerykański Paul Jones i holenderski Van Ghent rozpoczęły holowanie statku w kierunku portu w Singaraja w północnej części Bali, jednak na skutek uszkodzeń jednostka nabiera szybko wody, dlatego zapada decyzja o osadzeniu go na plaży w Tulamben, bowiem dalsza podróż mogła zakończyć się zatonięciem i utratą zarówno ładunku jak i narażeniem załogi na niebezpieczeństwo. Po dotarciu do plaży w Tulamben SS Liberty został pozostawiony swojemu losowi. Ładunek i pewne części wraku jak śruba okrętowa zniknęła wraz z upływem lat.

W takie pozycji stał dumnie bowiem do 1963 roku na powierzchni, osadzony na trwałe na plaży. W tym właśnie roku niespodziewanie uaktywnił się największy wulkan na Bali - Gunung Agung, u stóp którego leży miejscowość. Erupcja wulkanu i wywołane nią trzęsienie ziemi finalnie zatapia jednostkę.

Wrak oferuje bardzo łatwe i niezwykle ciekawe nurkowania. Dostęp do jednostki jest prosty z plaży, jego dziób bowiem zanurzony jest zaledwie na głębokości 3 m w odległości około 10 m od linii brzegowej. Rufa spoczywa na głębokości 29 m. Prądy w tej części Bali są bardzo małe, dlatego jest to być może najłatwiejszy wrak do nurkowania na świecie o tych gabarytach. Jest również bardzo bogato porośnięty koralowcami, gąbkami oraz zamieszkany przez ryby, skorupiaki i mięczaki. Australijski przewodnik autora Rudie Kuiter'a podaje, że na wraku można spotkać blisko 400 gatunków ryb rafowych oraz dodatkowo odwiedza go setka ryb pelagicznych.

Biorąc pod uwagę rozmiar nurkowiska jest to porywając liczba ryb, obok których spotkamy wiele gatunków krabów, krewetek, ślimaków nagoskrzelnych i innych organizmów morskich.. Podczas naszych kilku nurkowań na tym wraku spotkaliśmy takie okazy jak Napoleony, Bumphead parrotfish'e, tuńczyki, karanksy, sweetlip'y, płaszczki, mureny i wiele innych. Na głębokości około 8-10 m spotykamy tuż obok wraku trzy różne gatunki węgorzy (ang. Gardel eel), z których dwa gatunki kompletnie nie były nam znane: Heteroconger polyzona i Heteroconger_enigmaticus. Krótko mówiąc absolutna rewelacja.

Wraz z powstającymi centrami nurkowymi okazało się, że Tulamben to nie tylko wrak, ale inne równie ciekawe miejsca do nurkowania. Bardzo szybko odkryto nurkowisko Drop off, gdzie pionowa ściana, niezwykle kolorowa, porośnięta ogromnymi wachlarzami gorgonii opada swobodnie do głębokości 70 m. Dalej na południe znajduje się Bayu Kelebit - wystające małe skały wulkaniczne, gdzie nurkujemy z małych, kolorowych łódek rybackich napędzanych zewnętrznym silnikiem spalinowym. Na każdej łodzi znajduje miejsce dwóch do trzech nurków ze sprzętem nurkowym, zatem nasza grupa wygląda jak desant atakujący nabrzeże.

Jednak najciekawszym miejscem jakie odwiedziliśmy na południe od Tulamben była Seraya Peninsula - zatoka z długą, kamienistą, wulkaniczną czarną plażą. Tuż po zanurzeniu widok nurkowiska sprawia wrażenie popełnienia pomyłki. Czarny piach, z wyrastającymi kępami rafy koralowej opadającej powoli w głębinę. Jednak bardzo szybko zmieniamy zdanie. Mnogość życia macro w tym miejscu zmienia obraz pobytu w Tulamben. Nieprawdopodobna ilość różnych gatunków ślimaków nagoskrzelnych, kraby - o jakich nawet nie śniłem Lybia tessellata, Rawki (ang. Peacoc mantis Shrimp, łac. Odontodactylus scyllarus) koniki morskie Hippocampus histrix, iglicznie w kilku odmianach, ćmy morskie (łac. Eurypegasus draconis) oraz przeróżne gatunki muren i skrzydlic powodują, iż w ciągu dwóch zanurzeń wykonałem przeszło 200 zdjęć różnym stworzeniom. W Seraya udaje mi się sfotografować krewetki żyjące w symbiozie z jeżowcami Sea urchin partner shrimp (łac. Stegopontonia commensalis), z liliowcami Crinoid shrip (łac. Periclemenes cornutus) oraz z rozgwiazdami Sea star partner shrimp (łac. Periclemenes soror).

Ostatniego dnia wykonujemy trzy nurkowania w Kubu. Miejscowości oddalonej o około 6 km na północny-zachód od Tulamben. Miejsce do nurkowania znajduje się w środku dżungli, tuż przy małej hinduskiej świątyni. Absolutnie malownicza okolica z ciekawą balijską przyrodą dookoła. W okolicy, nad brzegiem morza znajduje się prymitywna farma pozyskująca sól poprzez odparowywanie wody morskiej. Zanurzamy się w na głębokość około 40 m po czarnym piaszczystym dnie. Rafa koralowa znajduje się po naszej lewej ręce. Wyjątkowo trafiamy na bardzo ładną widoczność. Odcień granatowego błękitu toni wodnej robi na nas duże wrażenie. Spotykamy cztery Napoleny oraz duże strzępiele, mnóstwo kolorowych ryb rafowych oraz ogromne wręcz gąbki (ang. Great barrel sponge, łac. Xestospongia testudinaria). Na ogromnych rozmiarów gorgonii znajdujemy jedno-centymetrowe koniki morskie (ang. Pigmy sea horse, łac. Hippocampus bargibanti) - nie lada okaz ze względu na ich kamuflaż i niewielkie rozmiary. Spotykamy całą masę różnokolorowych liliowców. Na zakończenie odwiedzamy jaskinię na głębokości 20 m, którą zamieszkują homary i całe stada krewetek oraz popularne Glassfish'e.

Czas szybko umyka, wracamy do bazy nurkowej. Nurkowanie na Bali pozostanie w naszych wspomnieniach jako jedno z najciekawszych miejsc, w jakim mieliśmy okazję się zanurzyć. Mnogość oraz nie spotkane do tej pory formy życia podwodnego sprawiła, że już zaczęliśmy planować kolejną wyprawę w październiku, celem odwiedzenia miejsc, w których nie dane było nam się zanurzyć oraz chęć powtórzenia nurkowania z Mola Mola - to główny punkt programu. Rankiem pakujemy się i odjeżdżamy na lotnisko do Denpasar, skąd przemieścimy się do Mataram na wyspie Lombok, a następnie na Gilis Islands, ale o tym w kolejne relacji już wkrótce.

tekst i fot. Robert Borzymek
 
Joomla SEF URLs by Artio